• Przystępujemy do rozpatrzenia punktu czwartego porządku obrad: ustawa o zmianie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Tekst ustawy zawarty jest w druku nr 19, a sprawozdanie komisji w druku nr 19A. Proszę sprawozdawcę Komisji Rodziny i Polityki Społecznej senatora Mieczysława Augustyna o przedstawienie sprawozdania komisji.
  • Pani Marszałek! Państwo Senatorowie! Ustawa jeszcze nie weszła w życie – przyjęliśmy ją 9 czerwca z vacatio legis trwającym do końca roku – a już jesteśmy zmuszeni ją nowelizować, mimo że bardzo długo była procedowana w Sejmie, a także w Senacie. Także nasza komisja obradowała nad tym wyjątkowo długo, na dwóch bardzo burzliwych posiedzeniach, ale i tak nie ustrzegliśmy się pewnych błędów. Pierwotnie w przedłożeniu w sejmowym chciano się odnieść tylko do art. 229 tej ustawy po to, żeby wyeliminować pewne niedopatrzenie, bowiem przepis przejściowy zawarty w tym artykule dotyczył tylko publicznych placówek typu interwencyjnego, specjalistycznych i wielofunkcyjnych oraz regionalnych – mówię o placówkach opiekuńczo-wychowawczych – a intencją naszą od początku było to, żeby tym przepisem przejściowym objąć wszystkie placówki, także te niepubliczne, którym samorządy zlecają wykonywanie zadań. Gdzieś to zostało przez nas przeoczone, mimo że w naszych pracach i w pracach sejmowych bardzo aktywnie uczestniczyli także samorządowcy. Ta zmiana w dwóch punktach pozwoli uniknąć sytuacji, w której z mocy prawa z dniem 1 stycznia 2012 r. umowy zawarte przez placówki niepubliczne przestałyby obowiązywać – wbrew, jak mówię, woli ustawodawcy, no i oczywiście ze szkodą dla tych placówek. Zmiana powoduje, że te umowy będą mogły obowiązywać, tak samo jak w przypadku publicznych placówek, nie dłużej niż przez pięć lat, licząc od 1 stycznia. W czasie prac sejmowych dostrzeżono jeszcze jedną wadę tej ustawy. Mianowicie okazało się, że wynagrodzenia, dodatki, świadczenia na pokrycie kosztów utrzymania dziecka lub osoby przebywającej w rodzinie zastępczej lub placówce opiekuńczo-wychowawczej typu rodzinnego, do których prawo powstało przed dniem wejścia w życie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, również nie objęłyby niektórych placówek. I w związku z tym dokonano zmiany, zgodnie z którą, jeśli wniosek uprawnionego podmiotu zostanie złożony w określonym trybie przewidzianym w tej nowelizacji, to wówczas te wynagrodzenia, dodatki i świadczenia bez problemu będą wypłacane w okresie przejściowym. I na koniec wskazano także określony krąg podmiotów, które mogą korzystać z pomocy przy usamodzielnianiu; odwołano się tu do ustawy o pomocy społecznej. Nasza dyskusja nie dotyczyła tylko tych uregulowań. Senatorowie podnosili kwestię obowiązywania całej ustawy i kłopotów, które wiążą się z jej wdrażaniem – są one podnoszone głównie przez samorząd – poczynając od finansowych po organizacyjne. Usłyszeliśmy od przedstawiciela ministerstwa, obecnego tutaj pana ministra Buciora, że rząd pracujemy nad nowelizacją ustawy uwzględniającej przynajmniej część postulatów zgłaszanych przez samorządy, ale rozmowy, dyskusje, uzgodnienia w ramach Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego jeszcze się nie zakończyły. Co więcej, jak pewnie państwu wiadomo, one się nawet przedłużają, na skutek tego, że różne związki samorządowe prezentują często sprzeczne ze sobą stanowiska. Wobec tego na tę większą nowelizację będziemy musieli poczekać i będzie ona miała miejsce wtedy, kiedy dojdzie do porozumienia w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Nasze Biuro Legislacyjne zgłosiło poprawkę. Nie ma ona charakteru merytorycznego, jedynie legislacyjny. Przyjęcie tej poprawki lub jej nieprzyjęcie nie wpłynie w żadnej mierze na realizację intencji ustawodawcy. Komisja opowiedziała się jednak za przyjęciem tej ustawy bez poprawek, a to z tego względu, że jesteśmy pod presją czasu. Nieprzyjęcie zwłaszcza tych dwóch pierwszych poprawek groziłoby poważnymi perturbacjami, byłoby niekorzystne dla podmiotów oczekujących na te zmiany, a w konsekwencji także dla dzieci, bo sprawa dotyczy sporej grupy placówek i dużej liczby dzieci. Tak więc komisja przyjęła wniosek o przyjęcie tej ustawy bez poprawek, który państwu rekomenduję.
  • Dziękuję, Panie Senatorze. Obecnie senatorowie mogą zgłaszać z miejsca trwające nie dłużej niż minutę zapytania do senatora sprawozdawcy. Pan senator Libicki.
  • Panie Senatorze, chciałbym… Czy dobrze mnie słychać?
  • Ja pana słyszę, ale obawiam się, że do protokołu to nie będzie…
  • Dobrze, to może bliżej… Ja chciałbym zapytać o rzecz następującą. Dla mnie oczywiste jest, że z powodów, które pan senator tutaj przedstawił, my tę ustawę musimy przyjąć bez poprawek. Rozumiem jednak, to wynika ze stanowiska pana ministra, że pewne prace będą trwały nadal tak, żebyśmy głosy samorządów jednak próbowali wyłuskać z tej kakofonii i wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom. Do pana senatora sprawozdawcy, niegdyś samorządowca, ja też nim byłem, mam pytanie następujące: czy pana zdaniem samorządy… Chodzi o tę wersję ustawy, jaka jest teraz. Na ile samorządy poradzą sobie z nowymi zadaniami? Bo słyszymy różne głosy. Niektóre samorządy mówią: tak, damy sobie radę z dodatkowymi obowiązkami wynikającymi z zapisów ustawy o opiece zastępczej. Słychać też głosy mówiące o tym, że będzie pewien kłopot, nazwijmy, to organizacyjny dla tych jednostek samorządów, które zajmują się pomocą społeczną, opieką nad rodziną. Mówi się, że mogą sobie z nowymi zadaniami nie poradzić. Jak pan senator to widzi? Jak pan senator to ocenia? Dziękuję bardzo.
  • Sytuacja na pewno jest bardzo zróżnicowana, zależnie od szczebla samorządów. Z tego, co wiem, to chyba najlepiej przygotowane są województwa. Mogą one przejąć zadania, które wynikają z nowego przyporządkowania ośrodków adopcyjnych. Większość województw na pewno jest na to gotowa. Niewątpliwie trudniej będzie powiatom, które w sporej części spotkały się z dużymi problemami finansowymi. Te, które chciałyby powoływać koordynatorów, narzekają, że środków finansowych, które rząd na ten cel przeznaczył, może nie wystarczyć. Charakterystyczne jest to, że mówi się o tym w sytuacji, kiedy tak na dobrą sprawę żaden z wniosków o te łącznie 70 milionów nie został jeszcze rozpatrzony. Rozbieżności, które dotyczą zakresu finansowania, są ogromne. Część samorządów mówi, że trzeba na to 700 milionów, rząd twierdzi, że w procesie rozłożonym w czasie potrzeba 100 milionów… Najwięcej kontrowersji budzi to w samorządach gminnych. Chodzi oczywiście o kwestie asystenta rodzinnego. Jest to filar nowych rozwiązań legislacyjnych, ale trzeba powiedzieć czy przypomnieć, że samorządy od dawna mają narzucone limity dotyczące zatrudniania pracowników socjalnych. Do dzisiaj jeszcze wiele samorządów nie spełnia norm w zakresie zatrudnienia odpowiedniej liczby pracowników socjalnych. I w tym wypadku prawdopodobnie też tak będzie. To jest proces. Ileś samorządów zatrudni szybko, od razu, a ileś – później. Gdy pyta mnie pan o moje zdanie na temat tej ustawy… Ja uważam, że jeżeli mówimy o kosztach, to powinniśmy brać pod uwagę koszty całościowe. Jeśli zainwestujemy, bo tak należy to traktować… Samorządowcom czasami trzeba przypominać, że inwestycje to nie tylko drogi, to nie tylko hale sportowe, to nie tylko baseny. To także polityka społeczna. Jeśli zainwestujemy w zatrudnianie asystentów rodziny, to wówczas będziemy ponosić zdecydowanie mniejsze koszty na finansowanie rodzin zastępczych i pobytu dzieci w placówkach, co jest wielokrotnie droższe. Ale o tym w dyskusji z samorządami mówi się stosunkowo mniej. Warto przypominać, że pójście drogą, którą wskazuje ta ustawa, miało zapewnić, taka jest intencja, jak najdłuższe utrzymanie dzieci w środowisku rodzinnym. To jest najmniej kosztowne, najbardziej sensowne i najlepsze dla dziecka, o ile rodzina nie jest skrajnie patologiczna. Był taki czas, że szczyciliśmy się tym, iż przybywa nam rodzin zastępczych. To nie do końca jest powód do dumy. Powodem do dumy byłoby to, gdyby samorządy jak najmniej łożyły na placówki i jak najmniej na rodziny zastępcze i wybierały tańszą formę – łożyły na asystentów rodzinnych, którzy razem z zespołami, które będą funkcjonować, mają zapobiec temu, by dzieci zabierano ze środowisk rodzinnych. Tu w Senacie przynajmniej w kwestii, by dzieci jak najdłużej były w rodzinie, byliśmy zgodnie. Bo co do metody różniliśmy się. Rodzina to jest macierzyste środowisko. Kto był w domu dziecka, ten wie, że gdy zapyta się te dzieci o marzenia, to mówią, że chciałyby być w rodzinie, nawet gdy ta rodzina jest skrajnie patologiczna. Myślę, że dzięki tej ustawie przybliżymy się do realizacji tych dziecięcych marzeń, ale to na pewno będzie rozłożone w czasie. Finansowanie w tych realiach finansowych nie może być od razu stuprocentowe, bo nie wszystkie samorządy są dzisiaj na to gotowe. Mam nadzieję, że ta odpowiedź satysfakcjonuje pana senatora.
  • Dziękuję bardzo. Pan senator Obremski.
  • Panie Senatorze, ja bym chciał odwołać się do zasady pomocniczości. Mam wrażenie, że sformułowanie, że samorządom trzeba przypominać o tym, iż nie tylko budowanie basenów i dróg, ale także polityka społeczna… To chyba nie tak. Samorządy tak naprawdę rozlicza suweren, jakim są wyborcy, obywatele. Ci, którzy są w samorządach, mają świadomość konieczności szukania pewnego balansu między sfera społeczną a inwestycjami. Ta ustawa jest…
  • Sfera społeczna to też inwestycja.
  • Dobrze. Inwestycje infrastrukturalne a inwestycje w sferę społeczną. Ja odbieram… Ta ustawa jest krytykowana przez samorządy i skądinąd rozumiem napięcie między stanowiskiem samorządów wojewódzkich a… Samorządy wojewódzkie przejmują pewne ośrodki adopcyjne itd. I to jest prosta rzecz. A na samorządy powiatowe i gminne został nałożony potencjalnie duży obowiązek finansowy. Oczywiście można narzekać, że nie wpłynęły wnioski, ale… Ja mogę powiedzieć o swoich doświadczeniach z czasu, kiedy wchodziła tak zwana ustawa żłobkowa. My mówiliśmy, że nie mamy na to pieniędzy. Otrzymaliśmy jednak informacje, że w ustawie jest zapis o tym, iż rząd będzie dofinansowywał. I kiedy ta ustawa weszła w życie dowiedzieliśmy się, występując o pieniądze, że miasto tych środków nie otrzyma, ponieważ przesyłanie środków ze strony rządowej nie jest obligatoryjne. Jeżeli jest duża dysproporcja między kosztem wprowadzenia asystentów i kwotą pieniędzy, które są na to przeznaczone w budżecie państwa, to siłą rzeczy tworzy się pewne napięcie. Ja odbieram to tak, że ta ustawa w dłuższej perspektywie wcale nie realizuje marzeń dziecięcych, ale jest pewnym legislacyjnym chciejstwem. Jest niebezpieczną ustawą. Uważam, że stworzenie filaru tej ustawy związanego z asystentem nie było skorelowane w czasie, to znaczy wprowadzono tę ustawę w tym samym czasie, kiedy minister finansów straszył samorządy restrykcyjną polityką finansową. Nie wolno zmuszać samorządów do tworzenia dodatkowych etatów w sytuacji, kiedy jednocześnie żąda się oszczędności. To był jakiś brak korelacji, brak koordynacji ze strony rządowej. Dziękuję.
  • Przewodnictwo obrad obejmuje wicemarszałek Jan Wyrowiński)
  • Panie Senatorze, to w zasadzie mógłby być głos dyskusji. Prawda? Nie zakończył pan swojego wystąpienia pytaniem, a teraz jesteśmy w trakcie zadawania pytań. Składam to na karb niedoświadczenia i serdecznie zapraszam do zabrania głosu w dyskusji.
  • Dziękuję bardzo. Czy pan senator sprawozdawca…
  • Właściwie mogę się tylko do tego odnieść. Niezależnie od tego, że środki na politykę rodzinną przeznaczone w ramach realizacji tej ustawy są z pewnością niewystarczające, czego również ministerstwo nie kryło, to ja, Panie Senatorze, twierdziłbym, i to na podstawie mojego doświadczenia zarówno samorządowego, jak i parlamentarnego, że ta ustawa jest przełomem. Ona jest, tak na dobrą sprawę, pierwszą samodzielną ustawą rodzinną. I tu nie chodzi tylko o wydzielenie tej problematyki z ustawy o pomocy społecznej, ale nade wszystko o to, że ta ustawa zmienia filozofię działania na rzecz rodziny. Ale nie sposób już tego rozwijać. Zgodzę się z panem, że zbiegły się w czasie negatywne zjawiska. Do tej pory samorządy gotowe były finansować część zadań z własnych środków, gdy nie starczało rządowych, jednak teraz są w trudniejszej sytuacji i dlatego protestują. Trzeba znaleźć rozwiązanie. Rząd i samorząd wykazują w tej materii dobrą wolę, rozmawiają i mam nadzieję, że to rozwiązanie się pojawi.
  • Dziękuję bardzo. Bardzo proszę, teraz pan senator Grzegorz Wojciechowski zadaje pytanie. Ale to ma być pytanie, Panie Senatorze.
  • Panie Senatorze, chodzi mi tutaj o kwestię finansową. Jak spotykam się w biurze z problemami… Kiedy dziecko jest zabierane z rodziny biologicznej do rodziny zastępczej, najczęstszą przyczyną jest ubóstwo tej rodziny. To, że nałożymy na samorządy dodatkowe obciążenia, spowoduje, że samorządy będą jeszcze bardziej ciąć te wydatki socjalne. Czy ta ustawa nie spowoduje tego, że w rezultacie w rodzinach zastępczych tych dzieci będzie coraz więcej? Ja już nie chcę mówić, bo to na pewno nie było tematem posiedzenia komisji, odnośnie do wysokości średniego dochodu z gospodarstw rolnych, określonego przez prezesa GUS, że on też będzie wpływał na zwiększenie tej liczby czy tych zagrożeń. Czy te zagrożenia były w ogóle omawiane na komisji? Jeżeli tak, to jaki jest wynik tych omówień? Dziękuję.
  • Panie Senatorze, tak szeroko nie omawialiśmy tych kwestii, ale chciałbym stanowczo powiedzieć, że ubóstwo nie może być i, o ile mi wiadomo, nie jest pierwszym bezpośrednim powodem zabrania jakiegokolwiek dziecka z rodziny. Jeśli tak jest, to jest to patologia, która nie powinna mieć miejsca. Ale ubóstwo też ma swoje przyczyny i gdyby sięgnąć głębiej, a pracownicy socjalni są do tego zobowiązani, to okazałoby się, że są inne powody, które zmuszają do tego, żeby tak zrobić. Panie Senatorze, akurat ta ustawa ma zapobiegać tego rodzaju sytuacjom, tak żeby rzeczywiście nie było coraz więcej tych rodzin zastępczych, która tak naprawdę są surogatem tych… są lepszą wersją domów dziecka, ale nie są taką prawdziwą rodziną. Ta ustawa ma tworzyć warunki do przyjścia z wszechstronną pomocą, zapewne także materialną, do tych ubogich rodzin. Ale przede wszystkim trzeba usunąć w tych rodzinach przyczyny ubóstwa i mnie się wydaje, że to jest ten problem, który powinien zmuszać do działania interdyscyplinarnego. Po to są te zespoły, żeby nie było tak, że oddzielnie ma przychodzić kurator, oddzielnie policjant, oddzielnie wychowawca, oddzielnie pracownik socjalny. Nieraz tych wizyt jest pełno i każdy coś tam próbuje robić po swojemu. Ustawa miała zmuszać do tego, żeby pod kierunkiem asystenta rodziny tworzyć i realizować spójny plan wspierania rodziny. O to od lat także tutaj, w Senacie senatorowie się upominali, mówili, że tego nie ma. Teraz chcemy, żeby to było. Ma pan rację – mówię tu do pana senatora Obremskiego – że może więcej było tutaj chęci, woli aniżeli środków, które rząd mógł samodzielnie zaproponować. Z kolei samorządy akurat w tym momencie znalazły się w trudniejszym położeniu i nie mogą w pełni podjąć czy wypełnić tych zadań związanych z intencjami ustawodawcy. Obyśmy tylko nie zawrócili z tej drogi, ale na nowo ją wytyczyli. Wydaje mi się, że tak będzie dobrze.
  • Dziękuję bardzo. Pan senator Kraska, bardzo proszę. Pan senator Wojciechowski chce jeszcze zadać pytanie, jak rozumiem. To znajdzie się pan na końcu listy.
  • Dziękuję, Panie Marszałku. Panie Senatorze, ta ustawa dotyczy właściwie tylko pięćdziesięciu jeden niepublicznych placówek typu rodzinnego. W tych placówkach, jak wiemy, przebywa ponad siedemset dzieci. Co by się stało, jeżelibyśmy nie wprowadzili tej nowelizacji? Jaki byłby status prawny tych placówek, a konkretnie co by się stało z tymi dziećmi? No bo to głównie o nich myślimy. Jak pan uważa, czy samorządy i dyrektorzy tych placówek, mający praktycznie pół roku na przeprowadzanie konkursów i dostosowanie swojego statusu prawnego do tego, który będzie po 1 stycznia… Dlaczego tego nie przeprowadzili? Czy to było związane z tym, że ci dyrektorzy myśleli, że ta ustawa nie wejdzie, czy to było związane z kwestią finansową, czy jakąś inną?
  • Bardzo proszę, Panie Senatorze.
  • Myślę, że obie te motywacje mogły być brane pod uwagę. Znamy pewnie, pan senator i my wszyscy, wypowiedzi samorządów, które mówiły: nie będziemy tego realizować, wobec tego, że nie jest zapewnione stuprocentowe finansowanie, w ogóle nie będziemy tego realizować. Być może część samorządów zwlekała właśnie z tego powodu, że sądziła, iż szybko będzie nowelizacja albo że znajdą się dodatkowe środki. Ale tego nie jestem pewny, bo nie ma takich miarodajnych danych co do tego, jakimi motywami kierowały się samorządy. Rzeczywiście, gdybyśmy nie podjęli tej nowelizacji, to sytuacja prawna tych placówek, tych pięćdziesięciu jeden placówek, a tym samym siedmiuset dzieci, byłaby trudna, bo tak naprawdę albo przestałyby funkcjonować, albo funkcjonowałyby poza obiegiem prawnym, co, jak wiemy, w relacjach samorządu z podmiotami zewnętrznymi jest niemożliwe, więc de facto groziłoby tylko to pierwsze, bo przecież samorząd musi działać wyłącznie w granicach prawa. Dlatego ja jestem ogromnie zobowiązany wobec tych wszystkich senatorów, którzy, tak jak pan przewodniczący, byli skłonni poprzeć zmiany w tej ustawie, biorąc pod uwagę, no, dramatyzm tej sytuacji, którzy zdecydowali się jednogłośnie poprzeć wniosek o przyjęcie tej ustawy bez poprawek przede wszystkim ze względu na tę rację merytoryczną, po to, by nie szkodzić dzieciom, nie szkodzić tym placówkom. Pewnie wszyscy czuliśmy trochę niesmaku, że nie na 100% przyłożyliśmy się do poprawienia tej ustawy, ale znaleźliśmy się, jak to się potocznie mówi, pod ścianą.
  • Dziękuję bardzo. Teraz pan senator Robert Dowhan. Bardzo proszę.
  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wiemy, że ta zmiana jest bardzo potrzebna, ale jest też to bardzo duże obciążenie, szczególnie dla tych gmin, które już nie radzą sobie finansowo. Co będzie w przypadku, gdy ich po prostu nie będzie stać na to wszystko? Te nowe narzucone zadania kosztują, a wiemy, jaki jest, zwrot. Co będzie wtedy, kiedy będzie duże opóźnienie, gdy niektóre gminy w ogóle tego programu nie wprowadzą? Co będzie, jeżeli w tych małych gminach, gdzie jest utrudniony dostęp do specjalistów, nie będzie można znaleźć takiego specjalisty? Co wtedy?
  • Bardzo proszę, Panie Senatorze…
  • Panie Marszałku, Panie Senatorze…
  • Przypominam, że jeszcze będzie można przepytywać pana ministra co do takich spraw…
  • Panie Marszałku! Panie Senatorze! Ja celowo przywołałem tutaj kwestię pracowników socjalnych i norm, które obowiązują, a które do dzisiaj jeszcze nie przez wszystkie samorządy zostały spełnione, choć jest taki obowiązek ustawowy. Tutaj też nie sposób zastosować sankcje wobec samorządów, które przez jakiś czas nie będą zatrudniać asystentów rodzinnych na przykład ze względów finansowych. To na pewno będzie proces. Nie stać nas dzisiaj na to, żeby zapewnić pełne finansowanie tej ustawy. Czy z tego ma wypływać taki wniosek, że jako ustawodawcy nie damy tego robić tym, którzy już to robią? Kiedyśmy w czerwcu procedowali tę ustawę, przywoływałem spotkanie, które miało miejsce w Trójmieście, w Gdyni, z asystentami rodzinnymi, którzy już są zatrudnieni w Polsce w wielu samorządach. A więc to nie jest tak, że to nigdzie nie funkcjonuje. Chcieliśmy dać silny bodziec do tego, by takich samorządów było więcej. Pójdą za tym pewne pieniądze. Zdajemy sobie sprawę z tego, że one powinny być większe, wtedy wszyscy mogliby to robić od razu. Ale, jak sądzę, ani samorządy, ani budżet państwa nie są w tej chwili gotowe na taki ruch, więc to pewnie będzie trwało, będzie rozłożone na lata.
  • Dziękuję, Panie Senatorze. I teraz powtórnie pan senator Grzegorz Wojciechowski. Ma minutę na zadanie pytania.
  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Senatorze! Skoro jesteśmy już przy sprawie tych asystentów… Chodzi mi przede wszystkim o jakość, tak to określę, tych asystentów. Wielokrotnie w mediach były pokazywane takie sytuacje, że pracownik socjalny wyrywał płaczące dziecko lamentującej matce. Czy poziom tych asystentów będzie wyższy niż pracowników socjalnych? Jeśli tak, to jakie z tej ustawy wynikają gwarancje, że tak będzie? Moje obawy są takie, że będą to osoby zupełnie przypadkowe, a być może nawet będzie tu dobór negatywny. Bo te osoby, które były pokazywane w mediach… Nie wyobrażam sobie, żeby normalny, przeciętny człowiek mógł coś takiego zrobić. Dziękuję bardzo.
  • Dziękuję. Panie Senatorze, proszę.
  • Ingerencja w sprawy rodziny zawsze ma swój dramatyzm, zwłaszcza dla dzieci, które nie mają, nie mogą mieć jakiegoś dystansu, więc te łzy, Panie Senatorze, zawsze się tam będą pojawiały, nawet wtedy, kiedy trafiać tam będzie superspecjalista. Ustawa o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej nakłada określone obowiązki gwarantujące poziom i kwalifikacje, także etyczne, pracowników, którzy mają pełnić tę rolę. Co więcej, mimo protestów samorządów, a one trwają do dzisiaj, na szczęście samorządy nie są zgodne w tej kwestii, więc ja jeszcze po trosze liczę na to, że to, co jest teraz, uda się uratować… No, mowa była o tym, żeby nie było tak, że pracownikowi socjalnemu dodaje się obowiązki, tylko żeby ten asystent to był oddzielny pracownik, wyspecjalizowany, mający pod swoją opieką małą grupę rodzin, po to, żeby realnie mógł wykonywać te zadania, bo przecież naprawdę nie chodzi o to, żeby je fingować. Niech będzie mniej tych pracowników, w mniejszej liczbie samorządów, ale niech to rzeczywiście będą – tu zgadzam się, Panie Senatorze – ci najlepsi z najlepszych, którzy mają pod opieką niedużo rodzin i mogą dogłębnie zbadać sprawy, podjąć decyzje z należytą rozwagą. Najgorsza decyzja to oczywiście zabranie dziecka z rodziny.
  • Dziękuję bardzo. Pan senator Pociej.
  • Panie Marszałku, ja może się mylę, a jeżeli się mylę, to proszę złożyć to na karb mojego niedoświadczenia, ale z tego, co zrozumiałem wynika, że przedmiotem naszej debaty jest zmiana paru technicznych przepisów, a nie uchylenie całej ustawy bądź zmiana całego sytemu, który został ukształtowany tą ustawą. A wszystkie… to znaczy 90% głosów w tej debacie dotyczy zupełnie czegoś innego. Może skupmy się na tych przepisach, o których mamy mówić, a tę dyskusję… Oczywiście wszyscy z należną rewerencją i uczuciem myślimy o tych dzieciach, ale może przejdźmy do rzeczy.
  • To nie było pytanie, tylko, że tak powiem, przywołanie marszałka do tego, żeby…
  • Interweniował. Szanowni Państwo, w Senacie mamy pewien margines swobody, poruszamy się między regulaminem a pewną tradycją. Z reguły takie ustawy, które budzą szczególne emocje, rodzą pytania nie zawsze dokładnie odnoszące się do ich, tak jak w tym przypadku, technicznej treści. Moja rola jest tutaj również taka, żeby to jakoś uszanować. Szanowni Państwo, więcej pytań nie ma. Panu senatorowi bardzo dziękuję za, jak zawsze, precyzyjne i merytoryczne, powiedziałbym nawet, ministerialne odpowiedzi. Teraz, Szanowni Państwo, zgodnie z porządkiem – ten projekt ustawy został wniesiony przez posłów – chciałbym zapytać, czy przedstawiciel rządu, podsekretarz stanu, pan Marek Bucior, pragnie zabrać głos w sprawie rozpatrywanej ustawy. Panie Ministrze? Jeżeli tak, to zapraszam na trybunę. Dla pana ministra to nie pierwszyzna, w zeszłej kadencji często stawał tutaj…
  • Dziękuję bardzo, Panie Marszałku. Właściwie nie tyle chciałbym zabrać głos… Chciałbym jedynie stwierdzić, że rząd popiera tę nowelizację. Rzeczywiście, w dużym stopniu jest to nowelizacja o charakterze technicznym, doprecyzowującym, w związku z tym prosimy o przyjęcie tego przedłożenia. To jest wąskie przedłożenie.
  • Tak, oczywiście. Gdyby był pan uprzejmy jeszcze tu pozostać… Bowiem być może państwo senatorowie również chcieliby skorzystać z obecności pana na trybunie i zadać pytania w związku z tą ustawą. Prosiłbym o precyzyjne pytania, związane wyłącznie z materią tej ustawy. Bardzo proszę, czy ktoś z państwa senatorów chciałby przepytać pana ministra? Nie ma chętnych. Zatem dziękuję bardzo, Panie Ministrze.
  • Dziękuję bardzo.
  • W tej chwili otwieram dyskusję. Do głosu zapisany jest pan senator Robert Dowhan. Zatem, Panie Senatorze, bardzo proszę.
  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pozwolę sobie skorzystać z możliwości zabrania głosu, ponieważ ostatnio miałem okazję kilkakrotnie spotkać się z samorządowcami i dyskutować na temat ustawy o zmianie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Budzi ona wśród samorządowców bardzo dużo kontrowersji, a główne zarzuty gmin są takie, że ustawa imperatywnie, czyli odgórnie, bezdyskusyjnie, bez możliwości wyboru innej opcji, narzuca nowe instytucje, a więc asystenta rodziny, poradnictwo specjalistyczne, placówkę wsparcia dziennego czy też rodzinę wspierającą, bez zapewnienia odpowiednich środków na związane z tym zadania i stawia wysokie wymagania kwalifikacyjne, co wiąże się z wysokimi kosztami organizacji i funkcjonowania tych instytucji. Nie uwzględnia się takiej okoliczności, że w małych gminach może być problem z dostępem do specjalistów z zakresu prawa, psychologii, negocjacji, co zwiększa wydatki po stronie jednostek samorządu terytorialnego. Gmina częściowo ponosi wydatki na utrzymanie dziecka w rodzinie zastępczej, rodzinnym domu dziecka, placówce opiekuńczo-wychowawczej, a nie ma wpływu na ich wysokość. I chyba największy, najpoważniejszy zarzut ze strony samorządowców i gmin, z jakim się spotkałem, jest taki, że gminy mogą otrzymywać dotacje celowe z budżetu państwa na dofinansowanie zadań własnych z zakresu wspierania rodziny oraz systemu pieczy zastępczej, przy czym wysokość dotacji nie może przekraczać 50%. I nie ma pewności, jeśli chodzi o środki na nowe zadania. Gdyby to się udało, a mam nadzieję, że tak będzie, i te sprawy zostaną doprecyzowane, a w przyszłości zmienione, to ułatwi to i funkcjonowanie ustawy, i jej wejście w życie. Dziękuję.
  • Bardzo dziękuję, Panie Senatorze. Nie widzę innych zgłoszeń. Stwierdzam zatem, że lista mówców została wyczerpana. Nikt z państwa senatorów nie złożył przemówienia w dyskusji, nie złożono również wniosków o charakterze legislacyjnym, jak informuje mnie pan senator sekretarz. Zamykam dyskusję. Informuję, że głosowanie w sprawie rozpatrywanej ustawy zostanie przeprowadzone jeszcze dzisiaj.