• Przystępujemy do rozpatrzenia punktu siódmego porządku obrad: drugie czytanie projektu uchwały w 30. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Przypominam, że projekt ten został wniesiony przez grupę senatorów i zawarty jest w druku nr 17, a sprawozdanie – w druku nr 17S. Proszę sprawozdawcę Komisji Ustawodawczej, pana senatora Piotra Zientarskiego, o przedstawienie sprawozdania komisji o projekcie uchwały.
  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu Komisji Ustawodawczej przedstawić Wysokiej Izbie projekt bardzo istotnej uchwały okolicznościowej, uchwały w trzydziestą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Komisja na posiedzeniu w dniu wczorajszym rozpatrzyła w pierwszym czytaniu przedstawiony przez wnioskodawców projekt uchwały, wprowadziła do niego poprawki i wnosi o przyjęcie przez Senat jednolitego załączonego projektu uchwały, który wszyscy państwo otrzymali. Czy mam odczytać projekt?
  • To zapoznam państwa z jednolitym tekstem uchwały. „Uchwała Senatu Rzeczypospolitej Polskiej w 30. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. 13 grudnia 1981 r. wprowadzony został w Polsce stan wojenny. O północy wojsko przejęło stacje radiowe i telewizyjne, wstrzymana została wszelka komunikacja publiczna, wyłączono telefony. Pierwszej nocy aresztowano i internowano ponad trzy tysiące działaczy «Solidarności» i intelektualistów, w następnych miesiącach liczba uwięzionych wzrosła do niemal dziesięciu tysięcy. Ulice miast przeczesywały liczne patrole wojska i milicji, ważniejsze skrzyżowania i place obsadziły stałe posterunki wzmocnione wozami bojowymi, hotele zamienione zostały w koszary oddziałów ZOMO przygotowanych do tłumienia demonstracji. Strajkujące przeciw stanowi wojennemu zakłady pracy pacyfikowane były z użyciem czołgów. 16 grudnia w kopalni «Wujek» otwarto ogień do górników. Zamordowano dziewięciu, dwudziestu jeden raniono. Do końca stanu wojennego liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do niemal stu. Po stłumieniu otwartego oporu społeczeństwa utrzymano godzinę milicyjną, rozmowy telefoniczne i korespondencja podlegały ścisłej kontroli. Liczne zakłady pracy zmilitaryzowano, w setkach wprowadzono zarządzanie przez komisarzy wojskowych, we wszystkich pracownicy byli zastraszani przez wszechobecną służbę bezpieczeństwa. Dziesiątki tysięcy ludzi szantażem zmuszono do podpisania oświadczeń o lojalności wobec władz i do wstępowania do proreżimowych związków zawodowych, które miały zastąpić «Solidarność». Celem tych działań było zabicie poczucia godności Polaków, sprawienie, by porzucili wszelką nadzieję, zmiana dumnego Narodu o rozbudzonych przez «Solidarność» aspiracjach w bezwolny, zatomizowany tłum. Nie powiodło się. Od pierwszego dnia stanu wojennego organizował się ruch oporu, wydawane były prasa podziemna i książki, powstało podziemne radio, «Solidarność» rozpoczęła działalność konspiracyjną. Aktorzy bojkotowali reżimową telewizję. Tysiące osób zaangażowało się w pomoc pokrzywdzonym, uzyskując ogromne wsparcie organizacyjne i materialne od Kościoła. I choć wstrzymano przemiany na całe dziesięciolecie, to jednak Naród zwyciężył. Dziś wiemy, że już porozumienia sierpniowe 1980 r. traktowane były przez komunistycznych władców Polski jako manewr taktyczny dla zyskania czasu na przygotowanie rozwiązania siłowego. Nigdy nie spróbowano zawrzeć autentycznego porozumienia i w oparciu o nie wynegocjować w Moskwie akceptacji przemian w Polsce. Wojsko od pierwszego dnia było szykowane nie do obrony Narodu i współpracy z nim, ale do jego pacyfikacji. Senat Rzeczypospolitej Polskiej uznaje, że twórcy stanu wojennego, łamiąc ówcześnie obowiązującą Konstytucję, dokonując wojskowego zamachu stanu dla obrony interesów obcego mocarstwa i utrzymania władzy, okryli się wieczną hańbą. Jednocześnie Senat Rzeczypospolitej Polskiej oddaje część pamięci ofiar stanu wojennego i składa hołd wszystkim niezłomnym, którzy prowadzili działalność opozycyjną, organizowali pomoc pokrzywdzonym, uczestniczyli w manifestacjach patriotycznych i w inny sposób przyczyniali się do zachowania wartości i aspiracji Polaków. Uchwała podlega ogłoszeniu w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej «Monitor Polski»”. (Oklaski)
  • Dziękuję bardzo. Obecnie senatorowie mogą zgłaszać trwające nie dłużej niż minutę zapytania do sprawozdawcy komisji oraz do upoważnionego przedstawiciela wnioskodawców. Przypominam, że wnioskodawcy upoważnili do ich reprezentowania pana senatora Łukasza Abgarowicza. Czy ktoś z państwa senatorów pragnie zadać takie pytanie? Bardzo proszę, pan senator Klich. Bardzo proszę.
  • Chciałbym zapytać pana senatora sprawozdawcę: czy jest to zwyczajne przeoczenie – a mówię to jako jeden z tych, którzy byli internowani, represjonowani w stanie wojennym – czy też celowo jest mowa o wojsku, a nie o Ludowym Wojsku Polskim? Bo przecież Ludowe Wojsko Polskie niewiele miało wspólnego z Wojskiem Polskim.
  • Słuszna uwaga.
  • Proponowałbym rozważenie możliwości wprowadzenia do tej uchwały poprawki mówiącej o Ludowym Wojsku Polskim tam, gdzie jest mowa o wojsku. Dziękuję.
  • Jeśli chodzi o kwestię poprawek, to w dyskusji trzeba formalnie to zgłosić, na piśmie…
  • Chciałem po prostu zapytać.
  • Moje pytanie dotyczy tego, czy to przeoczenie, czy też komisja uznała taki zapis za zasadny.
  • Nikt nie podnosił tej kwestii podczas dyskusji na posiedzeniu komisji. Dla nas oczywiste jest, że w okresie komunizmu, w 1981 r. i wcześniej, było tylko Ludowe Wojsko Polskie. Nie było innego wojska, było tylko Ludowe Wojsko Polskie.
  • Ale dla potomnych to jest ważne.
  • Dla potomnych to jest ważne, czy to będzie określane jako Ludowe Wojsko Polskie, czy jako wojsko.
  • Ale my nie nazywamy tutaj… Pełna nazwa to Ludowe Wojskowo Polskie. My mówimy o użyciu wojska, a nie o użyciu Ludowego Wojska Polskiego – żebyśmy się tu rozumieli.
  • Dziękuję bardzo. Pan marszałek Borusewicz, bardzo proszę.
  • Ja nie chcę wywoływać dyskusji, ale, o ile wiem, Wojsko Polskie w dużej mierze jest spadkobiercą Ludowego Wojska Polskiego. Jeżeli chodzi o kadrę generalską… (oklaski) …i jeżeli chodzi o sposób funkcjonowania. Taka jest moja refleksja.
  • Ale teraz zadajemy pytania, Panie Marszałku… Przepraszam bardzo, to jest głos w dyskusji, Panie Marszałku, tak że… Teraz zadajemy pytania, Panie Marszałku, przepraszam bardzo.
  • Czy pan senator uważa tak samo, jak pan marszałek Borusewicz?
  • Myśmy tutaj nie oceniali… Skoro była mowa o Konstytucji PRL, o ówcześnie obowiązującej konstytucji i wiemy, że użyto wojska – a Ludowe Wojsko Polskie jest to nazwa własna – to uznaliśmy, że nie ma tutaj potrzeby… No, nie ma wątpliwości, o jakie wojsko chodzi.
  • Pan senator Jan Rulewski. Bardzo proszę.
  • Panie Przewodniczący, czy możliwa byłaby poprawka…
  • …zgodnie z którą to dzięki poparciu materialnemu i moralnemu światowej opinii demokratycznej…
  • Panie Senatorze, jesteśmy otwarci. Jest drugie czytanie, więc możemy… Proszę taką poprawkę zgłosić i rozważymy ją, kiedy się zbierzemy. Myślę, że jest słuszna.
  • Dobrze. Dziękuję bardzo. Pan senator Jackowski.
  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam refleksję dotyczącą pierwszego zdania. Otóż autorzy napisali tu: „13 grudnia 1981 roku wprowadzony został w Polsce stan wojenny”. Mnie się wydaje, że warto byłoby rozważyć kwestię tego, kto wprowadził ten stan wojenny. Z dalszego tekstu wynika, że władza komunistyczna, ale moim zdaniem to powinno być zaakcentowane w pierwszym zdaniu. Tak więc pytam, czy w toku prac w komisji ten wątek był podnoszony i czy były jakieś poprawki, bo nie wiem, czy nie złożę…
  • Był podnoszony, były wprowadzone poprawki właśnie do trzeciego akapitu od końca, Panie Senatorze, gdzie wprowadziliśmy zapis: „Senat Rzeczypospolitej Polskiej uznaje, że twórcy stanu wojennego”… Tutaj dopisaliśmy: „łamiąc ówcześnie obowiązującą Konstytucję”. I dalej: „dokonując wojskowego zamachu stanu dla obrony interesów obcego mocarstwa i utrzymania władzy, okryli się”…
  • Rozmowy na sali
  • Proszę o powstrzymanie rozmów, proszę państwa, bo to przeszkadza. Pan senator Jackowski ma jeszcze jedno pytanie. Bardzo proszę. Później pan senator Sepioł.
  • Chciałbym coś doprecyzować, Panie Marszałku. Ja wiem, że ta poprawka została złożona, i bardzo słusznie została przyjęta, jak najbardziej, natomiast wydaje mi się, że pierwsze zdanie powinno brzmieć tak: władza komunistyczna wprowadziła stan wojenny. No, ktoś wprowadził. Chodzi o to, że zapis „został wprowadzony” jest taki enigmatyczny. Czy tego rodzaju poprawka była, czy jej nie było?
  • To pewnie ja złożę. Dziękuję.
  • Dziękuję bardzo. Pan senator Sepioł zgłaszał chęć zadania pytania. Bardzo proszę, Panie Senatorze.
  • Pan rezygnuje. Czy jeszcze ktoś z państwa senatorów chce zadać pytanie? Pan senator Lasecki, bardzo proszę.
  • Dziękuję bardzo, Panie Marszałku. Jestem pewien, że podczas przygotowania tej uchwały głęboko zastanawiano się nad jej treścią, nad sensem poszczególnych słów tej uchwały. W związku z tym chciałbym poprosić o wycofanie wszelkich poprawek i złożyć formalny wniosek o podjęcie tej uchwały bez poprawek.
  • Ale to trzeba zgłosić formalnie taki wniosek…
  • W tej chwili, Panie Senatorze, jest faza zadawania pytań i takich wniosków nie składamy. Bardzo proszę, pan senator Kogut.
  • Wydaje mi się, Drodzy Państwo, że ta uchwała zostanie na pokolenie. Wobec tego w pierwszym wersecie powinno być zdecydowanie napisane, kto wprowadził stan wojenny: władza komunistyczna z generałem Wojciechem Jaruzelskim na czele i Wojskową Radą Ocalenia Narodowego. Nie wstydźmy się podejmować takie uchwały. Za sto czy dwieście lat ktoś będzie czytał tę treść i będzie się zastanawiał, kto to indywidualnie zrobił, bo nie wiadomo, kto to wprowadził. Dlatego naprawdę zgłoszę poprawkę…
  • Rozumiem, ale to nie jest pytanie, to tylko dezyderat, propozycja poprawki.
  • Kto jeszcze chce zadać pytanie? Nie ma pytań. Otwieram dyskusję. Do głosu zapisało się… Bardzo proszę o zabranie głosu panią senator Dorotę Czudowską. Bardzo proszę.
  • Panie Marszałku! Panie i Panowie Senatorowie! Uchwała ta, tak samo jak poprzednia uchwała, ta o Polskim Radiu Wolna Europa, to godna uchwała, uchwała, którą należy podjąć. Ale, tak jak powiedział przed chwilą pan senator Kogut, ona zostaje na pokolenia, dlatego musi być doprecyzowana, powinna być doprecyzowana, powinny także wypływać z niej jakieś dalsze wnioski. I w związku z tym kilka moich refleksji na ten temat i jedna poprawka. Poprawka dotyczyłaby, jeśli czytać tekst… Jest tam takie zdanie: „Do końca stanu wojennego liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do niemal stu”. Uważam, że nie może być takiego zapisu w tej uchwale. Jeśli oficjalnie śledzi się teraz artykuły w różnej prasie na temat ofiar stanu wojennego – tylko śmiertelnych i tylko tak zwanych udokumentowanych – to widać, że mówi się o stu, o stu dwudziestu. W związku z tym w uchwale Wysokiej Izby nie może być tak nieprecyzyjna liczba, lepiej już sformułować to bardziej ogólnie. I taką poprawkę za chwilę zaproponuję. Dlaczego jeszcze o tym mówię? Bo tak naprawdę to nie wiemy, ile tych ofiar stanu wojennego było, nikt tego do dzisiaj nie policzył i pewnie już nie policzy. To nie tylko ci, którzy zginęli bezpośrednio od kul wystrzeliwanych do strajkujących czy do manifestujących. To są również osoby, które w bardzo tajemniczych okolicznościach poniosły śmierć w latach stanu wojennego i nie tylko. To jakieś przypadkowe wypadnięcia z okna. Trzy dni temu w Polkowicach na konferencji mającej na celu uczczenie wydarzeń związanych z pacyfikacją tamtejszych Zakładów Górniczych „Rudna”, dramatycznych wydarzeń, było spotkanie z mieszkańcami i była relacja matki, której syn był aresztowany razem z kolegami w związku z zamieszkami ulicznymi, byli w areszcie, byli przetrzymywani – nie będę teraz precyzować ile, bo tego nie zapamiętałam – był wypuszczony, ale za jakiś czas, gdy matka wróciła do domu, zobaczyła otwarte okno i syna, który z któregoś piętra ponoć wyskoczył. Kiedy wchodziła do budynku, pod tym samym oknem nikogo jeszcze nie było, ale na schodach minęła dwóch mężczyzn. Oczywiście sprawa jest nie do udowodnienia, ale takich przypadków, jak wszyscy wiemy, było wiele. W tajemniczych okolicznościach zginęli również koledzy, którzy byli wtedy w związku z tą bójką czy tymi starciami ulicznymi aresztowani razem z tym chłopcem. Nie wiemy też, ilu ludzi umarło wskutek tego, że były wyłączone telefony w groźną grudniową noc. Byłam wtedy początkującym lekarzem, zostałam zmobilizowana do dyżurów lekarskich, wiem, do ilu ludzi mogła nie dojechać karetka, bo nie działały telefony. Wielu ludzi umarło z wyniszczenia, z przeziębienia po oblewaniu w mroźne dni lodowatą wodą. Tych ofiar na pewno było więcej niż sto. Ponieważ nie potrafimy ich policzyć, a te ofiary to nie tylko ci, którzy ponieśli ofiarę życia, ale i ci, którzy do dzisiaj cierpią nędzę i zapomnienie, proponuję taką poprawkę, aby w drugim akapicie ostatnie zdanie otrzymało brzmienie: „Niezliczona jest liczba ofiar stanu wojennego, w tym ofiar śmiertelnych”. Szanowni Państwo! Panie i Panowie Senatorowie! Czytam dalej tę uchwałę. No, bardzo ucieszyło mnie – to jest satysfakcja coś takiego czytać – zdanie, że Senat Rzeczypospolitej Polskiej uznaje, że twórcy stanu wojennego, łamiąc ówcześnie obowiązującą konstytucję, dokonując wojskowego zamachu stanu dla obrony interesów obcego mocarstwa i utrzymania władzy, okryli sie wieczną hańbą. No, oby tak było. Ale przepraszam – nie będzie to złośliwe – czy ta uchwała była konsultowana z polskim rządem? Bo ona jest niezgodna z linią rządu. Przeczytam państwu fragment sprawozdania… może nie sprawozdania, ale opisu dokonanego przez dziennikarza tygodnika „Uważam Rze”, jak wyglądała obrona tego, którego my dzisiaj słusznie chcemy skazać na wieczną hańbę. Otóż przed domem byłego dyktatora, twórcy stanu wojennego generała Wojciecha Jaruzelskiego na każdym rogu stały radiowozy i uzbrojone w pały patrole. Idących na miejsce wiecu obywateli uważnie obserwowali zarówno umundurowani, jak i smutni panowie w cywilu. Im bliżej ulicy Ikara, tym policji było więcej: pieszej, konnej i zmotoryzowanej. W przeciwieństwie do poprzednich lat ulica, na której mieszka Jaruzelski, została odgrodzona barierkami i kordonami policji. Cała operacja – przytaczam fragmenty opisu – nie tylko sprawiała przygnębiające wrażenie, ale musiała kosztować podatnika olbrzymie pieniądze. Wszystkie środki bezpieczeństwa państwo polskie podjęło tylko po to, by uniemożliwić kilkuset osobom zmówienie modlitwy przed domem byłego dyktatora i zapalenie zniczy za ludzi poległych za wolną Polskę. To jeden wątek tej uchwały: czy ta uchwała będzie miała swoje dalsze skutki? Następny: co dalej, co z innymi ofiarami stanu wojennego? Właśnie z tymi, o których już wspominałam, z tymi, którzy byli represjonowani, którzy w wyniku stanu wojennego utracili mienie, zdrowie, pracę i do dzisiaj żyją chorzy, zapomniani, czasem bez podstawowych środków do życia. Czy my jako Senat nie powinniśmy, oprócz słusznego upominania się o pamięć o stanie wojennym, upomnieć się również i o tych ludzi? Jak pamiętam, w awuesowskim Senacie była inicjatywa dotycząca takiej renty, emerytury dla polskich medalistów, to była inicjatywa ustawodawcza senatorów AWS. Dzięki temu nasi medaliści, którzy przynoszą nam chlubę, mają do końca życia zapewniony jakiś skromny byt. Może i tymi ludźmi… To się uda jeszcze policzyć. Są komisje „Solidarności”, na dole jest tyle struktur, że wiemy, kto poniósł jakieś wyjątkowe straty w wyniku stanu wojennego, nadal żyje i można go chociaż trochę usatysfakcjonować. No i następna, chyba najbardziej bolesna, sprawa, związana z tymi wszystkimi ostatnimi wydarzeniami i wspomnieniami: co dalej z tą uchwałą? Gdzie ona trafi? Umieszczenie jej w „Monitorze Polskim” to chyba za mało. Szanowni Państwo, wszystkich nas pewnie zbulwersowała wiadomość, że niespełna 30% narodu ocenia stan wojenny jako zło, 51% zgadza się z wprowadzeniem stanu wojennego, a reszta jest bez zdania. Szanowni Państwo, ja proponuję – nie wiem, to może już nie w tym trybie, może to powinna być inna uchwała – aby ten dokument był obowiązkowym dokumentem na każdej lekcji historii w szkołach gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Jeżeli nauczyciele nie będą czytać o tym, że stan wojenny był złem, a jego twórcy powinni być okryci dozgonną i wieczną hańbą, to nigdy nie poprawimy tych smutnych wyników sondaży ulicznych. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
  • Dziękuję bardzo, Pani Senator. Bardzo proszę o zabranie głosu pana senatora Mieczysława Gila.
  • Panie Marszałku! Szanowni Państwo! To dobrze, że inicjatorzy tej uchwały proponują ją przyjąć w trzydziestą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Oczywiście mam swoje uwagi i być może inaczej bym tę uchwałę redagował, ale nie chcę odnosić się do samej treści, do sposobu redagowania. Jedna sprawa jest jednak niezwykle ważna i uważam, że powinna być ujęta w tej uchwale. Otóż jest tak, iż władze III Rzeczypospolitej w jakiś sposób honorowały uczestników tej walki, walki przeciwko stanowi wojennemu, walki w obronie „Solidarności”, także działającej na rzecz wolności Polski, bo właściwie taka była działalność „Solidarności”. My często się wstrzymywaliśmy i mówiliśmy: działajmy ostrożnie, niemniej istota „Solidarności” była taka, iż ci ludzie widzieli przede wszystkim wolną Polskę. Niestety, nie uhonorowano we właściwy sposób – ale nie za działania, które wynikały z jakichś tych istotnych pobudek patriotycznych – ludzi „Solidarności” w sytuacji, gdy byli bezprawnie zwalniani, nieprzyjmowani do pracy, nie mogli podjąć pracy na terenie Polski. Służba Bezpieczeństwa stosownie działała, były czynione naciski na pracodawców. Ja nie chcę przytaczać swoich doświadczeń, ale rzeczywiście do 1989 r. w dawnej Hucie Lenina nie mogłem podjąć pracy. Uhonorowaliśmy 25 tysiącami zł tych ludzi, ale – żeby było jasne, ja akurat nie jestem beneficjentem tej ustawy – jest to kwota wyraźnie niewystarczająca, mówiła o tym moja koleżanka, dla tych ludzi, którzy do dziś z tego tytułu nie pozbierali się materialnie. Dlatego też myślę, że powinno się znaleźć w naszej uchwale zdanie, które by mówiło o istocie problemu. „Ubolewać należy – to jest moja wstępna propozycja – że nie wszyscy uczestnicy obrony «Solidarności» i walki o wolną Polskę poszkodowani w wyniku stanu wojennego otrzymali stosowną gratyfikację”. Stowarzyszenia więźniów politycznych różnych środowisk solidarnościowych, mówię głównie o regionalnych, takie propozycje zgłaszały. O ile pamiętam, to w poprzedniej kadencji został nawet złożony projekt stosownej ustawy rozwiązującej ten problem. Ubolewam, że moi koledzy, którzy mieli wpływ na poddanie go pod obrady i późniejsze głosowanie nad tym projektem, nie uczynili tego, świadomie go odsuwając czy zamrażając, jak to się obecnie mówi. Ja mam pewną przerwę parlamentarną, osiemnastoletnią, i nie zawsze jestem na bieżąco z nomenklaturą. Przesuwano ten projekt i go nie wprowadzono. A to dotyczy bardzo wielu ludzi, znam niektórych osobiście. Jeszcze raz mówię: 25 tysięcy zł nie jest żadną satysfakcją za siedem, osiem czy ileś lat pracy. I jeszcze to sędziowie tę kwotę zasądzają. Jest to upokarzające, bo kiedy dokumenty stwierdzają ewidentnie, że ktoś przebywał w więzieniu, kiedy ktoś posiada dowody na brak możliwości otrzymania pracy… Młoda pani sędzia – i dobrze, że młoda – pyta często o różne sprawy i zadaje upokarzające pytania: a dlaczegoż to pan nie poszedł do innego zakładu pracy? I takie pytania zadawane są bardzo poważnym ludziom z opozycji, których nazwiska znamy pewnie wszyscy. I tenże człowiek zrezygnowany mówi tak: proszę pani, pani nie wie, że wcześniej, nim ja tam szedłem, była już Służba Bezpieczeństwa. Nie będę o tym opowiadał. Proponuję, ażeby w jakimś sensie zaakcentować potrzebę dalszego rozpatrywania problemu odszkodowań dla ludzi, którzy mają uzasadnione powody, żeby to odszkodowanie otrzymać. To, co teraz powiem, te kilka zdań, być może nie ma wpływu i nic z nich nie wyniknie dla tej uchwały, ale… To jedynie apel, aby środowiska, które w jakimś sensie kontynuują formacyjnie działalność tych, którzy wprowadzali stan wojenny… A przecież widzimy, że w Polsce… Nieprzypadkowo jest tak, że jest tak duży procent obrońców stanu wojennego. W jakiś sposób trzeba zaapelować do nich, by wobec uznania przez wszystkich decyzji o stanie wojennym jako bezprawnej, zaprzestali – ja wiem, że ten apel pewnie nie będzie miał żadnego skutku – tych wszystkich medialnych działań obrażających ludzi „Solidarności”, którzy podjęli wtedy walkę. To często byli prości ludzie, bo w tych zakładach pracy… To nie byli nawet politycy czy raczej politykierzy, jak byli określani, ale prości ludzie. To oni upomnieli się o wolną Polskę, upomnieli się o „Solidarność”. Apeluję… Może się to nie zmieści w uchwale, ale to musi zostać podkreślane. Nie może być tak, że dziś pewne środowiska z pełną determinacją mówią, że generał Jaruzelski miał rację. Ja nie chcę dociekać sprawy generała Jaruzelskiego, niech to już zostanie jakoś tam przebaczone. Ale do tych środowisk zwracam się o to, by takiej działalności, obrony decydentów stanu wojennego, nie kontynuowali. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
  • Dziękuję bardzo, Panie Senatorze. Bardzo proszę o zabranie głosu pana senatora Jana Jackowskiego.
  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałbym na wstępie pogratulować autorom projektu uchwały, że wystąpili z taką inicjatywą, bardzo potrzebną. Jeśli chodzi o ocenę wydarzeń, których świadkowie żyją, zawsze jest tak, że w dyskusji mogą pojawiać się różne wątki. Jako człowiek piszący rozumiem, że zredagowanie tekstu doskonałego jest czasami sprawą niezwykle doniosłą. Sygnalizowałem już w pytaniach, że to, czego mi tutaj zabrakło i co chciałbym zaproponować – ja wiem, że takiego regulaminowego trybu, ten projekt to jest w tej chwili, że tak powiem, własność komisji – żeby autorzy przyjęli… Od razu w pierwszym akapicie zabrakło mi stwierdzenia, które by doprecyzowało… Stwierdzenie, że stan wojenny został wprowadzony, brzmi troszeczkę enigmatycznie, a to konkretna struktura, konkretne osoby go wprowadziły. Dlatego z wspólnie z panem senatorem Kogutem składamy poprawkę do pierwszego zdania. Po wyrazach „stan wojenny” należałoby według nas dodać wyrazy „przez władze komunistyczne na czele z generałem Wojciechem Jaruzelskim”. I wtedy będzie wiadomo, kto stan wojenny wprowadził. Wysoki Senacie, druga kwestia, której mi zabrakło w tym, jak mówiłem, bardzo ważnym tekście upamiętniającym trzydziestolecie. Przecież tu na tej sali w Senacie, w Wysokiej Izbie, zasiadają bohaterowie tamtych dni, którzy mogliby nam wiele powiedzieć o tamtych wydarzeniach, o tamtej nocy, o internowaniu, o prześladowaniach, o śmierci ludzi. Jest też twórca filmu, w którym te sprawy były podejmowane. Są tutaj świadkowie historii. Dla wielu z nas jest to na pewno bolesne wspomnienie sprzed tych trzydziestu lat i emocje nadal mogą się pojawiać. To, co bulwersuje mnie i moich wyborców, to fakt, że do dnia dzisiejszego Najjaśniejsza Rzeczpospolita nie osądziła osób odpowiedzialnych za wprowadzenie stanu wojennego. Mówię o osobach stojących na czele. Długo można dyskutować na temat procedur prawnych, działań… Wydaje mi się, że warto byłoby, aby Senat, który w wyniku przemian Okrągłego Stołu został przywrócony i w polskim parlamentaryzmie powróciła Izba dawnej określana jako wyższa, dziś druga Izba polskiego parlamentu… Warto, żebyśmy po prostu upomnieli się czy zasygnalizowali, nie wchodząc w szczegóły formalnoprawne, bo tekst uchwały to nie jest rozprawa naukowa na ten temat… Chodzi o to, żebyśmy zasygnalizowali ten problem. I dlatego składam drugą poprawkę. Proponuję, aby w siódmym akapicie po wyrazach „wieczną hańbą”, dodać następujące zdanie: „Niestety do dnia dzisiejszego osoby odpowiedzialne za wprowadzenie stanu wojennego i odpowiedzialne za śmierć i cierpienia niewinnych ludzi nie zostały ukarane”. Taką poprawkę proponuję. Apeluję także przede wszystkim do wnioskodawców, do komisji, która będzie te propozycję rozpatrywała, żeby w imię prawdy historycznej i tego, co do dzisiaj bulwersuje ludzi, którzy pamiętają tamte wydarzenia, którzy byli świadkami tego, co się działo trzydzieści lat temu i w całej dekadzie lat osiemdziesiątych… Te dwie poprawki składam. Chciałbym się podzielić jedną refleksją w Wysokiej Izbie, która, moim zdaniem, jest fundamentalna dla ustroju III Rzeczypospolitej. Otóż część środowisk medialnych i politycznych z dziwnym uporem usiłuje uprawiać apologetykę generała Jaruzelskiego. Mnie to zastanawia, ponieważ biografia generała… Ja nie chcę roztrząsać tutaj całej biografii generała, ale jego życiorys, jego działania, jego czyny pokazują, kim generał jest. A w dyskusji politycznej on jest jakby związany z takim, że tak powiem, aktem założycielskim III RP. Teza robocza jest taka: generał może i miał krew na rękach, może był antysemitą w 1968 r., może zza biurka sterował masakrą robotników na Wybrzeżu, może robił czystki w armii, może i był aparatczykiem, no może wprowadził stan wojenny, ale przecież był zwolennikiem dialogu – wiadomo, Okrągły Stół – i, że tak powiem, w końcu nawrócił się i został szczerym demokratą. Myślę, że ta teza jest fałszywa. Są na tej sali osoby, które dobrze znają te wydarzenia sprzed lat trzydziestu, jak również sprzed dwudziestu dwóch lat, kiedy dochodziło do pewnego rodzaju kontraktu politycznego: my się z wami podzielimy władzą, ale nasze interesy w jakiejś tam części – nie wiem, czy w całości, czy w 90%, można by o tym dyskutować – zostaną zabezpieczone. I niestety pokłosie tego kontraktu politycznego, jakkolwiek by patrzeć na działanie wymiaru sprawiedliwości, na mainstreamowe media i na taki obowiązujący nurt tej apologetyki Okrągłego Stołu, który na pewno był ważnym wydarzeniem i bezpośrednim impulsem przemian, w wyniku których jesteśmy dzisiaj w Senacie, jak mi się wydaje, kładzie się cieniem na naszej najnowszej historii. Dlatego trzeba o tym pamiętać i wzbić się również ponad bieżące oceny polityczne, i również gwoli sprawiedliwości dojść jednak do wniosku, że osoby winne nie zostały osądzone. Tu nie chodzi o ducha zemsty, jak to się przedstawia, tu chodzi po prostu o to, że zostały popełnione bratobójczo pewne czyny, polała się krew, dziesiątki osób zginęły – przynajmniej dziesiątki, jak nie więcej – a tysiące cierpiały. Miliony też cierpiały na swój sposób. Polska została cywilizacyjnie i gospodarczo pogrążona w stagnacji. Działo się to, co się działo, a okazuje się, że nie ma nikogo winnego. Stąd taka moja prośba do Wysokiej Izby, żeby tę poprawkę po akapicie siódmym również rozpatrzyć pozytywnie. Dziękuję i składam…
  • Dziękuję bardzo, Panie Senatorze. Bardzo proszę o zabranie głosu pana senatora Łukasza Abgarowicza. Bardzo proszę.
  • Dziękuję. Panie Marszałku! Panie i Panowie Senatorowie! Byłem inicjatorem tej uchwały. Oczywiście gospodarzami są teraz komisja i Senat. Jak wiedzą koledzy senatorowie z poprzedniej kadencji, ja nie mam raczej problemów z formułowaniem uchwał i tekstów. Tutaj, kiedy próbowałem to napisać, miałem jednak taki problem. I to nie tylko dlatego, że powróciły również moje wspomnienia tamtego 13 grudnia, szturmu na region Mazowsze, potem tworzącego się podziemia – wspomnienia tego wszystkiego, co się działo. Żeby być pewnym rozmaitych danych, te dane sprawdzałem. Jeżeli chodzi o śmierć, rzeczywiście nikt ofiar nie policzył – mówię to do pani senator Czudowskiej – ale komisja, która nazywa się komisją Rokity, ustaliła, że było to około stu zabójstw, nie w pełni udowodnionych, niepełne sto zabójstw. Wszyscy wiemy, że ludzi, którzy zginęli, było więcej, dlatego że nie liczymy samobójstw, a takich było wcale nie tak mało. Nie liczymy ludzi, którzy zmarli dlatego, że nie dotarła do nich pomoc. Ale to jest ta liczba, którą przyjęliśmy podawać. Chcę też powiedzieć, że zacząłem sprawdzać rozmaite inne sprawy. Tutaj w tej uchwale wielu takich spraw nie ma. Mówimy o niespełna dziesięciu tysiącach internowanych, ale było dwanaście tysięcy wyroków sądowych. Niepoliczona liczba wyroków czy decyzji kolegiów już za samo noszenie znaczka czy opornika. Pięćdziesiąt tysięcy ludzi wyrzucono z pracy. Dziesiątki tysięcy wyemigrowały. Rozmiar represji był ogromny i strach był wielki. Nie sposób to wszystko wymienić. Teraz co do twórców stanu wojennego i ich osądzenia powiem tak: że to jest zbrodnia, wszyscy czuliśmy. Ja miałem takie szczęście czy nieszczęście – no, przypadek – że w nocy z 12 na 13 grudnia nie nocowałem u siebie w domu, lecz przy ulicy Boya 6. O dziesiątej wyszedłem z regionu – wtedy przygotowywaliśmy się w Warszawie do wielkiego wiecu, który miał się odbyć w środę, w nadchodzącym tygodniu. I przygotowaliśmy to. Ja nie byłem członkiem rady krajowej, członkowie rady byli w Gdańsku. Przy Boya 6 mieszkał członek Rady Państwa, Secomski. Kiedy wyłączono telewizję o 10.30, wyszedłem z psem. Kiedy wracałem za piętnaście pierwsza, jakiś pułkownik, nie przebierając w słowach, zabierał Secomskiego z domu na Radę Państwa, która dopiero przyjęła tę uchwałę. Tak że wiadomo było od początku, że to jest niezgodne z prawem. I co mamy dzisiaj? To była zbrodnia na narodzie i wszyscy to wiemy. Minęło dwadzieścia lat, tutaj ktoś mówił, że sprawy są niezałatwione, że są niezałatwione rachunki krzywd, a winni nie są osądzeni. Tak, nie są osądzeni. Chcę też przypomnieć, że chyba żaden wniosek IPN o uchylenie immunitetu sędziemu, któremu IPN chciał postawić zarzuty o zbrodnie sądowe z czasów komunistycznych, nigdy nie został uwzględniony, że sądownictwo działa tak, jak działa, że najsłabiej jest chroniony interes obywatela. Chcę powiedzieć, że ja czuję, że to jest w ogóle nie mój system wymiaru sprawiedliwości, ten, który jest w Polsce. Ciągle mamy bardzo dużo do zrobienia i mam nadzieję, że może w tej kadencji przynajmniej jakąś debatę przeprowadzimy na ten temat tutaj, w Senacie. Bo sądy są niezależne, ale czy też kompletnie niezależne od narodu i od swojej misji? To jest moje stanowisko i mój pogląd. Te wszystkie sprawy utrudniały mi napisanie tej uchwały, bo nie można w uchwale napisać o wszystkim. W tej uchwale nie ma też podziękowań. To dlatego… Oczywiście otrzymaliśmy pomoc z zagranicy, i to ogromną. Janku, bez Reagana nie byłoby tych zmian, dlatego że Związek Radziecki pewnie trwałby dłużej niż do chwili, w której upadł. Ale tu nie ma w ogóle podziękowań, bo jak się zastanowiłem, czemu ma służyć ta uchwała, to sobie pomyślałem, że ma służyć przede wszystkim jakiemuś takiemu emocjonalnemu opisaniu, w taki sposób emocjonalny, tego co było na początku – i tak to napisałem – tego co wtedy się działo. Przypomniałem sobie, jaki był mój stosunek do wojny. Ja się urodziłem cztery lata po wojnie. Dzisiaj mamy trzydzieści lat od wprowadzenia stanu wojennego. A więc dzisiejsza młodzież szkolna rodziła się później po wprowadzeniu stanu wojennego niż ja po zakończeniu wojny. I nie pamięta. A wtedy odrzucało się tamtą retorykę. Choć czuliśmy, że wojna jest zła, odrzucaliśmy bardzo wiele spraw. Chciałem też przypomnieć, tak emocjonalnie, jak to wyglądało, żeby sobie to wyobrazić i w sposób jasny potępić, ale nie jednego konkretnego generała Jaruzelskiego, bo pragnę przypomnieć, że tego uczciwego dialogu z „Solidarnością”… Gomułka potrafił walczyć z Chruszczowem o to, żeby utrzymać przemiany, które odbyły się w Polsce w 1956 r., a tu nie podjęto żadnej próby uczciwej rozmowy. A było centrum, które było w stanie panować nad „Solidarnością”. To dopiero potem, przez prowokację, czyli przygotowywanie stanu wojennego, to się rozjechało i był szereg dzikich strajków, nad którymi trzeba było panować – prawda? Ale to nie tylko Jaruzelski. Przecież jest Kania, który ma sprawę… Byli też inni. Nie znalazł się tam nikt – może poza tym, który podpisywał porozumienia w Gdańsku i zaraz został odsunięty – kto myślałby o zbudowaniu tego porozumienia i wywalczeniu akceptacji, co w jakiejś mierze musiało być możliwe. Ale nie było takiej próby. Ja bym chciał, żebyśmy tutaj w sposób kategoryczny potępili wszystkich tych władców, nie tylko Jaruzelskiego. I dlatego nie było nazwiska. Oczywiście, że on wprowadził rządy WRON. Można zrobić takie opracowanie historyczne. Jak powiadam, gospodarzem jest Senat i komisja będzie nad tym pracować, ale bardzo bym prosił, żebyśmy tak mocno nie precyzowali. My możemy zrobić konferencję na ten temat, bo trzeba o tym dużo mówić i wyciągać wnioski, w moim przekonaniu, wnioski, które będą nie tylko apelami, ale również stanowiskiem Senatu. Nie chciałbym, żebyśmy do kogokolwiek apelowali. Chciałbym, żebyśmy oceniali. Mam taką prośbę, żeby w tej pracy nie zgubić właśnie tego sensu, emocji, która powinna być w takiej uchwale w stosunku do tego, co się wtedy wydarzyło, jak i twardego, emocjonalnego, negatywnego stosunku, potępienia z naszej strony. I niekoniecznie ma tam być takie wyliczanie, dlatego że są rzesze pokrzywdzonych, których nie jesteśmy w stanie tutaj wymienić; bo uchwała musi mieć swój rytm i nie można tego rozpisywać na wiele stron. I w stosunku do winnych… Bo nie tylko Jaruzelski jest winny, nie tylko jeden Jaruzelski. Są i dzisiaj na obrzeżach polityki, bo już chyba nie w parlamencie, ludzie, którzy musieli mieć wiedzę o niektórych sprawach. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
  • Dziękuję bardzo, Panie Senatorze. Bardzo proszę o zabranie głosu pana senatora Wiesława Dobkowskiego.
  • Panie Marszałku! Wysoki Senacie! Na początku chciałbym wyrazić swoje poparcie dla podjęcia tej uchwały dotyczącej trzydziestej rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Popieram też poprawki, które zaprezentowali koleżanka i koledzy. Przy tej okazji chciałbym zwrócić uwagę na jedną sprawę. W Polsce obchodzi się rocznice wprowadzenia stanu wojennego, tak jak na przykład rocznice wybuchu II wojny światowej we wrześniu 1939 r., i tak się powszechnie przyjęło, że obchodzimy te rocznice tak, jakbyśmy to gloryfikowali, jakby to było chwalebne, jakby stan wojenny był jakimś świętem narodowym. Tak to nie może wyglądać. Młodzi ludzie na przykład nie wiedzą, z czym się kojarzy stan wojenny, że to były represje, że to po prostu była wojna z narodem. Z tytułu uchwały wynika, że to jest chwalebna sprawa, tak jest w tytule: rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Myślę, że powinniśmy się zastanowić, ci, którzy organizują te uroczystości powinni się zastanowić nad tym, żeby w tytule było nie „rocznica”, tylko na przykład „oddanie hołdu ofiarom stanu wojennego”, „potępienie twórców stanu wojennego”. Na razie nie mam pomysłu, jak to zrobić, ale myślę, że każdy powinien się zastanowić nad tym, co zrobić, żeby to nie brzmiało tak, jakby to była jakaś uroczystość narodowa, narodowe święto. Przy tej okazji chciałbym powiedzieć – przedmówcy już tutaj o tym mówili – że było wiele ofiar, nie tylko sto czy dwieście, tylko o wiele więcej ofiar. Ja w tym roku byłem na poświęceniu takiego obelisku w powiecie radomszczańskim, miejscowość nazywa się Niedośpielin. Z tamtej miejscowości pochodziła ofiara, to znaczy jeden z tych dziewięciu górników zamordowanych w kopalni „Wujek” 16 grudnia 1981 r. On zmarł dzień później. Był to najmłodszy z tych zastrzelonych w kopalni „Wujek”, nazywał się Andrzej Pełka. On zginął w roku 1981, ale ta rodzina, jego rodzice – z nimi rozmawiałem – i brat przeżyli wielką traumę, a jego matka w wieku pięćdziesięciu czterech lat, w roku 1992 r., a więc jedenaście lat po śmierci syna, popełniła samobójstwo i teraz jest w grobie razem z nim. Dowiedziałem się też od szefów stowarzyszenia, które zajmuje się ofiarami z kopalni „Wujek”, że jeden z tych, którzy byli tam postrzeleni, w niewiadomych okolicznościach zginął podczas polowania. To niby był wypadek, ale, jak się okazuje, on jako jedyny był świadkiem, widział z bliska twarz tego, który strzelał. On się tym gdzieś pochwalił i w krótkim czasie zginął. Myślę, że takich ofiar było o wiele więcej, ale to nie zostało jeszcze zbadane, nie zostało zbadane, jaka jest prawdziwa liczba ofiar stanu wojennego. Myślę, że to jest pole do popisu dla historyków, również dla filmowców, dla ludzi, którzy się tym zajmują. Dziękuję.
  • Dziękuję bardzo, Panie Senatorze. Głos zabierze pan senator Kazimierz Wiatr. Bardzo proszę.
  • Panie Marszałku! Panie i Panowie Senatorowie! W zasadzie nie zamierzałem zabierać głosu, ale tu pojawiła się pewna nieścisłość, która wymaga istotnego sprostowania. Może najpierw, żeby oddać cześć pamięci tamtych dni, powiem, że 12 grudnia 1981 r. przebywałem w Bydgoszczy i uczestniczyłem w zebraniach robotniczych w Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego. Sprawa rozwiązania siłowego wisiała w powietrzu, tam nie było wtedy wątpliwości, co się szykuje. Potem, parę dni później, 13 grudnia, wracałem z Bydgoszczy do Krakowa. 14 grudnia rozpoczął się strajk okupacyjny na AGH z udziałem kilkuset pracowników nauki i nauczycieli akademickich. Strajk ten po dwóch dniach, w nocy, został spacyfikowany przez milicję i wojsko, czy ludowe, czy nie ludowe, wiemy, jakie było. Ja muszę powiedzieć tak. Rzeczywiście zabrakło w tej uchwale słów, które w takich dobrych emocjach… Przed chwilą pan senator Abgarowicz, stojąc na tej mównicy, mówił o tej wielotysięcznej emigracji, o tych wielotysięcznych zwolnieniach. Szkoda, że tego w tym tekście nie ma. Myślę, że warto by też powiedzieć o tym, że ten stan wojenny nie trwał przecież tylko parę miesięcy, a z upływem każdego miesiąca zmieniała się jego forma. Myślę, że odwołanie się do zasług prezydenta Reagana, już nie mówię o Janie Pawle II, a mam świeżo w pamięci pielgrzymkę z 1983 r., pamiętam, jak ona wyglądała i co jej towarzyszyło… Oczywiście tego wszystkiego nie da się zapisać, ale myślę, że te najważniejsze sprawy, ta emigracja, te zwolnienia, Jan Paweł II, który był dla nas wtedy niezwykłym wsparciem, są niezwykle ważne. Dyskutowano przed chwilą na tej sali na temat liczby ofiar śmiertelnych. Otóż nie ma wątpliwości, że jak się czyta ten tekst, to ma się wrażenie, że chodzi tu o ofiary śmiertelne umyślne i nieumyślne, spisane i niespisane. Tak się składa, że moja chrześnica urodziła się bodajże 8 grudnia 1981 r. Były poważne problemy z tym, żeby przy wyłączonych telefonach i przy całkowicie sparaliżowanym państwie to niemowlę jako tako utrzymać przy życiu. Takich przypadków były tysiące. Były tysiące przypadków ludzi starych, chorych wymagających nagłej pomocy, a tej nagłej pomocy nie było. I dlatego zawarta tutaj liczba stu jest absolutnie nieprawdziwa. Tym bardziej że, chciałbym to powiedzieć dla uściślenia, raport Rokity dotyczył zupełnie czego innego. Otóż przy Okrągłym Stole padł zarzut, że w latach osiemdziesiątych państwo komunistyczne dopuściło się ponad stu morderstw politycznych – i tak to zostało nazwane. Oczywiście strona rządowa przy Okrągłym Stole zaprotestowała – ja przepraszam, przytaczam z pamięci – że na pewno nie sto. Dlatego kiedy pan Rokita kierował tą komisją, przez grzeczność wykazał dziewięćdziesiąt osiem, ale morderstw politycznych, a nie ofiar stanu wojennego. To jest zasadnicza różnica. I to jest opublikowane w formie książkowej. Bardzo proszę o uściślenie tej sprawy, bo ona jest bardzo poważna. Ja muszę powiedzieć, że na AGH zginął drukarz Grudziński, został zamordowany, Włosik został zastrzelony w czasie nabożeństwa za ojczyznę… No przecież to były setki, tysiące ofiar. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
  • Dziękuję bardzo panu senatorowi. Bardzo proszę o zabranie głosu pana marszałka Wyrowińskiego.
  • Panie Marszałku! Panie i Panowie Senatorowie! Nie miałem zamiaru zabierać głosu, ale po wystąpieniu Łukasza Abgarowicza chciałbym podziękować mu za to, że potrafił zawrzeć w tym tekście chyba to, co jest najważniejsze. Bo oczywiście to, ile osób itd., itd. też jest ważne, ale my jako izba, jako instytucja, która reprezentuje suwerenne państwo czy się z nim identyfikuje, która została reaktywowana w 1989 r., w tego typu aktach powinniśmy nie tylko opisywać rzeczywistość, ale także wyrażać sądy. I myślę, że ten najważniejszy sąd jest zawarty na drugiej stronie w zdaniu, które zaczyna się od słów „dziś wiemy”. Proszę państwa, minęło trzydzieści lat. II Rzeczpospolita trwała zaledwie lat dwadzieścia. Trzydzieści lat to jest naprawdę szmat czasu. I zgadzam się z opinią, że świadomość społeczna, że tak powiem, wyrażona w wynikach badań itd. nie do końca pokrywa się z naszymi osądami. Myślę, że bardzo zdecydowanej oceny wymaga w szczególności linia obrony pana generała i wszystkich tych, którzy wtedy wraz z nim podejmowali tę dramatyczną dla całego narodu decyzję określaną jako „mniejsze zło”. Otóż ja jestem, również wtedy byłem osobiście przekonany o tym – i to zawarł tutaj w wypowiedzi senator Abgarowicz – że od samego początku działania władzy nie były nacechowane dobrą wolą… (oklaski) …że od samego początku zmierzano właśnie do tego grudniowego finału, który miał miejsce tej mroźnej nocy, kiedy historia brutalnie zapukała do drzwi mieszkań tysięcy Polaków. To nasze marzenie o Polsce wolnej, o Polsce opartej na solidarności zostało wtedy w sposób brutalny zniszczone. Oczywiście przechowaliśmy cząstkę tej solidarności w sobie i przenieśliśmy ją przez ten trudny i okrutny czas. W jakimś sensie była ona również przy Okrągłym Stole, Szanowni Państwo, w jakimś sensie tam była. I w jakimś sensie jest ona również w tej naszej wolnej Polsce. Może nie jest taka wielka, może nie jest na miarę naszych marzeń, ale jest. Chciałbym z całą mocą podkreślić, że ekipa, która wtedy rządziła Polską, nie dorosła do tamtej sytuacji. Zgadzam się z Łukaszem, że zabrakło im nawet odwagi Gomułki z października 1956 r. Związek Sowiecki był coraz słabszy i gdyby władcy Kremla zobaczyli wówczas nawet minimalnie zjednoczony naród, i tych, którzy rządzili, i tych, którzy, że tak powiem, w dziesięciomilionowym zrywie stworzyli „Solidarność”, to – również z uwagi na to wszystko, co w tej chwili wiemy – na pewno, tak sądzę, nie zdecydowaliby się na to, co było, jak teraz mówi pan generał, ogromnym zagrożeniem. Szanowni Państwo, w Toruniu wczesną wiosną – to już wiemy – były przygotowane bardzo precyzyjne listy internowanych. Przy każdym nazwisku oprócz powodu, dla którego trzeba było internować, oprócz adresu, były nazwiska co najmniej czterech funkcjonariuszy, wraz z kierowcą, którzy mieli, że tak powiem, delikwenta…
  • …internować.
  • Tak, doprowadzić na właściwe miejsce. To było już wiosną, a więc te listy powstawały znacznie wcześniej. Na jednej z pierwszych list była na przykład Janka Ochojska; potem została skreślona. A ostateczne listy były gotowe we wrześniu, na trzy miesiące przed wprowadzeniem stanu wojennego. Były bardzo precyzyjne – logistyka więc była znakomita. Był numer rejestracyjny samochodu, było wszystko. To nie było mniejsze zło, Szanowni Państwo, to było – niestety – większe zło. Ono się zdarzyło. Sądzę, że nasza Izba trzydzieści lat po tym wydarzeniu powinna właśnie w taki sposób wyrazić swoją refleksję na temat tego, co się wtedy wydarzyło. Panie Marszałku, Szanowni Państwo, bardzo dziękuję. (Oklaski)
  • Dziękuję bardzo, Panie Marszałku. Teraz głos zabierze pan senator Piotr Wach. Bardzo proszę.
  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Moje wystąpienie po części ma charakter techniczny. Chciałbym przede wszystkim podziękować panu senatorowi Abgarowiczowi za inicjatywę i za przygotowanie tekstu, z którym w ogromnej mierze się zgadzam. W pełni przyjmuję zamiar przekazania, a właściwie przekazanie pewnej prawdy o zabarwieniu emocjonalnym o stanie wojennym i o wprowadzeniu tego stanu, w szczególności o początkach. Zgadzam się również z pewną uwagą, która padła tutaj z ust pana senatora Dobkowskiego, dotyczącą tego, że tytuł może być mylący. Jako członek tej komisji, która niewątpliwie będzie rozpatrywała poprawki i w związku z tym będzie obecna… która ponadto może zmodyfikować własną propozycję, składam roboczą propozycję tytułu, a mianowicie zgłaszam propozycję zatytułowania uchwały w sposób następujący: uchwała Senatu o potępieniu stanu wojennego w trzydziestą rocznicę jego wprowadzenia. (Oklaski) To by, że tak powiem, właściwie, w pełni sytuowało w tytule nasz zamiar. Nie wiem, czy komisja podzieli całkowicie mój pogląd. Jako członek komisji po złożeniu tej propozycji mogę ją jeszcze zmodyfikować na posiedzeniu komisji w taki sposób, żeby była lepiej zredagowana. Taki był i jest cel mojego wystąpienia.
  • Dziękuję bardzo, Panie Senatorze. Informuję państwa, że lista mówców została wyczerpana. Informuję też, że wnioski o charakterze legislacyjnym na piśmie złożyli: pani senator Dorota Czudowska, pan senator Jan Rulewski, pan senator Jan Maria Jackowski, pan senator Piotr Wach, pan senator Kazimierz Wiatr razem z senatorem Wiesławem Dobkowskim. W tej chwili wniosek złożył jeszcze pan senator Mieczysław Gil. W związku z tym, że zostały złożone wnioski o charakterze legislacyjnym, Senat kieruje projekt uchwały do Komisji Ustawodawczej. Pan senator Piotr Zientarski. Bardzo proszę.
  • Panie Marszałku, zgłaszam wniosek formalny, żeby pan marszałek już dzisiaj skierował projekt do Komisji Ustawodawczej. Chodzi o to, żeby stworzyć możliwość uchwalenia tej uchwały jeszcze na tym posiedzeniu.
  • Dziękuję bardzo, Panie Senatorze. Pan senator Zientarski zgłosił wniosek o wyznaczenie komisji terminu przygotowania dodatkowego sprawozdania w celu przeprowadzenia trzeciego czytania projektu uchwały jeszcze na tym posiedzeniu Senatu. Jeśli nie usłyszę głosu sprzeciwu, uznam, że Senat przyjął przedstawiony wniosek. Nie ma sprzeciwu. (Oklaski) Dziękuję bardzo. Kończymy posiedzenie.
  • Nie kończymy, tylko przerywamy.
  • Kończymy na dzisiaj, zaraz ogłoszę przerwę.