Będzie ono krótkie i sprowadzi się do refleksji związanej z nową sytuacją w tej Izbie i wokół niej. W Polsce dzieje się coś bardzo ważnego. Jesteśmy świadkami przemodelowania sceny politycznej. W wielu obszarach naszego życia zbiorowego zaczyna być inaczej – tę „inność” skonstatować można i tu, na tej sali – i należy zastanowić się, co robić, jak działać, by wykorzystać nową sytuację i odbudować autorytet Senatu. Jeśli senatorowie o to nie zadbają, ósma kadencja może okazać się ostatnią. I tak: z pięciu partii politycznych, które weszły do Sejmu, w Senacie mamy przedstawicieli tylko trzech ugrupowań. Z woli własnej nieobecni są w Izbie przedstawiciele Ruchu Palikota, zaś z SLD nie wybrano nikogo. PSL wprowadziło dwóch swoich reprezentantów i wybrano czterech senatorów niezależnych. Mamy więc do czynienia ze stworem dość dziwacznym – by nie powiedzieć: koślawym – mimo że po raz pierwszy w ostatnim dwudziestoleciu senatorowie wywodzą się z poboru jednomandatowego. Zmiana ordynacji wyborczej rokowała nadzieję na odpartyjnienie Senatu i liczono na zdecydowanie silniejszą presję naporu obywatelskiego. Tymczasem widzimy dominację jednej partii politycznej – dominację, jakiej jeszcze nie było. Platforma Obywatelska wprowadziła do Senatu sześćdziesięciu trzech swoich przedstawicieli. Dziś – powiedzieć można – Senat stał się zabawką mechaniczną nakręcaną przez PO…

Keyboard shortcuts

j previous speech k next speech